Amuse-bouche

[amjuz-busz]

Ta skomplikowana do wymówienia nazwa oznacza drobny (na jeden kęs) poczęstunek, który możemy otrzymać w restauracji jeszcze przed zamówionymi przystawkami. Dosłownie ta francuska nazwa oznacza coś, co cieszy usta („amuser” to rozweselać, cieszyć, a „bouche” to usta, jama ustna). W słowie „amuse” występuje francuski dźwięk [u], który powstaje, gdy usta składamy jak do mówienia „u”, a mówimy w tym czasie „i”. „S” czytamy jako „z”, ponieważ po nim występuje nieme „e”. W „bouche” natomiast zlepek „ou” daje nam nasze zwykłe „u”, zaś „ch” czytamy jako „sz”.

Anchois

szła]

Chociaż rybka ta ma swoją polską nazwę (sardela europejska), to przyjęło się określać ją francuską nazwą anchois. To sprawia, że niektórzy tworzą własne wersje jej wymowy, takie jak „anczois”, „anczos” itd. We francuskim zlepek „an” daje głoskę „ã”, która w języku polskim nie ma swojego zapisu, ale w wymowie jest to nosowe „an” (jak w słowie „trans”). Drugą część słowa wypowiadamy natomiast jako „szła”.

Apéritif

[aperitif]

Słowo popularne, a jednak sprawiające czasem trudności w wymowie. Akcent nad „e” sprawia, że je w ogóle czytamy – bez akcentu „e” byłoby w tym słowie nieme. Ten akcent nie ma jednak nic wspólnego z akcentowaniem całego słowa – w tym przypadku, jak w wielu francuskich wyrazach, akcentowana jest ostatnia sylaba, czyli: apériTIF.

Apple

[æpl]

Trochę racji mają zarówno ci, którzy wymawiają „apple” przez „a”, jak i ci, którzy czytają to słowo przez „e”. W angielskim dźwięk, który powinniśmy wymawiać na początku tego słowa, to „æ”, czyli dokładnie coś pomiędzy tymi dwiema samogłoskami 🙂 Istnieje natomiast jeszcze jeden sposób wymowy, który jest zupełnie niepoprawny: „ejpl”. Owszem, nazwa „a” w alfabecie to „ej” i w niektórych słowach występuje w takim brzmieniu, jednak w tym wypadku czytamy je zupełnie inaczej.

Baileys

[bejlis]

Wiedzieliście, że to pierwszy na świecie likier przygotowywany na bazie śmietanki? A przynajmniej tak mówią jego twórcy 🙂 Inną – już bardziej językową – ciekawostką na temat Baileys Irish Cream jest to, że w zapisie nazwy pomijany jest apostrof (mimo że w nazwie restauracji, która posłużyła za inspirację, apostrof występował). W Polsce ten irlandzki trunek zyskał nową wymowę: „bajlejs”. Jednak poprawna wymowa jest trochę inna: „ai” daje nam „ej”, a końcówkę „ley” powinniśmy czytać jako „li”.

Ballantine’s

[balentajns]

Jest to marka szkockiej whisky założona w Edynburgu przez George’a Ballantine’a. W związku z tym jej nazwę, a zarazem nazwisko załozyciela, wymawiamy w języku angielskim. Wątpliwości może wzbudzać „a” występujące w środku wyrazu (w sylabie „lan”) – w zależności od akcentu, z jakim mówimy, może to być po prostu dźwięk „a”, dźwięk pomiędzy „a” i „e”, lub dźwięk bliższy „e”. 🙂

Beaujolais

[bożole]

To jedna z tych francuskich nazw, które mogą sprawić naprawdę duży kłopot osobie, która spotyka się z nimi po raz pierwszy. „Beau” czytamy jako „bo”, „j” to we francuskim „ż”, a z końcówki „lais” zostaje nam tylko „le”. Odmianą tego burgundzkiego wina (pochodzącego właśnie z regionu o nazwie Beaujolais) jest znane beaujolais nouveau ([nuwo]), czyli młode, lekkie wino, które ma swoją premierę w listopadzie każdego roku.

Bolognese

[bolonieze]

Najłatwiej wymówić to słowo udając włoski akcent Brada Pitta z „Bękartów wojny” – wtedy istnieje duża szansa, że wymówicie je poprawnie 🙂 Zlepek „gn” czytamy jako „ni”, a „s” udźwięcznia się do „z” ze względu na sąsiedztwo samogłosek. Do tego dokładamy akcent na przedostatnią sylabę („gne”) i gotowe!

Bon appétit

[bąnapeti]

Wyrażenie, które pada z polskich ust wyjątkowo często. Zanim jednak następnym razem będziecie życzyli smacznego po francusku, warto się upewnić, że Wasza wymowa jest prawidłowa 🙂 Zlepek „on” czytamy jak nasze nosowe „ą”, końcowego „t” z wyrazu „appetit” nie czytamy w ogóle, zaś obydwa słowa łączymy ze sobą poprzez przedłużenie „n”. Akcent wypada tradycyjnie na ostatnią sylabę: „ti”.

Brie

[bri]

„E” na końcu jest nieme, więc nazwę tego popularnego sera wymawiamy po prostu „bri”.